To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Zakątek 21
Forum rodziców i przyjaciół dzieci z zespołem Downa. Porady, wsparcie, wymiana poglądów... Zespół Downa to nie koniec świata. Zajrzyj do nas - zobaczysz, że świat ma wesołe pomarańczowe barwy, a zupełnie blisko są ludzie gotowi Cię wesprzeć.

Downoteka - Biblioteka zakątkowa - Downoteka - Porozmawiajmy o książkach

groszek - 2013-10-22, 21:19

efcia napisał/a:

groszku ale ja ci niczego nie wysyłałam :nie:


W rzeczy samej bo te książkę wysłała mi evciak( wasze nicki wymawia się podobnie ;-) )

edyta.editt - 2013-10-23, 08:07

Madziu książkę odebrałam z awizo w poniedziałek zaznaczyłam w nowej Downotece.
magda - 2013-10-23, 08:12

dziękuję :prosze:
groszek - 2013-10-29, 22:41

Przeczytałam "Przygody Jasia Zaradnego".
Wstęp bardzo mnie zachęcił. Autorki napisały, że jest to książka terapeutyczna, dla dzieci niepełnosprawnych intelektualnie. Ponoć jest tak pomyślana, że przez te opisane scenki życia codziennego, a także przez obrazkową wizualizację, poprawia "poziom kompetencji komunikacyjnej".
Dialogi, które są w tej książeczce po prostu mnie powaliły. Jaś we wstępie ma lat 8, w historyjkach 4, Nie wiadomo jaką ma niepełnosprawność,"nie radzi sobie tak dobrze ze wszystkim", nie umie szybko biegać, za to z pewnością jest erudytą!
Nie wiem co jest terapeutycznego w fakcie wkładania w usta czterolatka tekstów osoby dorosłej...Nie wiem, czy takie skomplikowane konstrukcje słowne jest w stanie zapamiętać pełnosprawny czterolatek, nie mówiąc już o percepcji dziecka upośledzonego. oto co mówi Jaś przy ubieraniu się" Mamo patrz na mnie. Pierwsze założę skarpetki. Naciągam skarpetkę na lewą nogę, drugą skarpetkę na prawą nogę. A teraz będzie koszulka, wyciągam w górę ręce, wsuwam głowę w największy otwór i gotowe. I spodnie. Wsuwam w nogawkę lewą nogę, wsuwam w nogawkę prawą nogę( w tę samą???), naciągam spodnie do pasa, zasuwam suwak od dołu do góry( a można inaczej???), a przez dziurkę od spodni( ?) przeciskam guzik!!! O jest! Już gotowe! Mamusiu czy jestem już samodzielny?"
Wizyta u logopedy to też kwiatuszek. W całej książce Jaś wymawia" r", a u logopedy zamiast" r"jest nagle "l".
Rysunki są skromne. Nie mam pojęcia dlaczego Jaś( i wszystkie inne osoby) mają kolorowe ubrania ,a niepokolorowane włosy( jedna dziewczynka ma czarne loczki). Rysunki są obwiedzione ramkami o różnych kształtach...nie mam pojęcia, czy to są jakieś zbiory, czy też jest w tym jakiś inny zamysł twórczy.
Bardzo nisko oceniam tę publikację i mam duże wątpliwości, czy jest to pomoc terapeutyczna. Książeczkę opracowało i wydało koło PSOUU w Kielcach,
W domu mam książkę Ja i mój świat - elementarz umiejętności społecznych dla małych dzieci autorstwa Carol Gray i Abbie Leigh White. We wstępie autorzy dedykują tę książeczkę dzieciom autystycznym i radzą rodzicom jak z niej korzystać. W tej pozycji też są omawiane historyjki społeczne, ale w zupełnie inny sposób. Są w niej instruktarze obrazkowe-krok po kroku, rysunki czarno białe, które dziecko może pokolorować.Tłumaczone są dzieciom pewne terminy- np . robienie sprawunków,Jest także krótki- w 6 punktach instruktaż -jak mogę pomóc w sklepie zrobić zakupy. W tej książeczce traktuje się dziecko poważnie.

sabina216 - 2014-01-04, 18:36

Kto chętny na "Celę"?
kasia551210 - 2014-01-05, 22:26

Ja jestem po lekturze książki wydanej przez Bardziej Kochanych – ,,Zespól Downa w XX wieku’’ – tak na początek - pierwsze wrażenie- książka mi się podobała. (niektóre fragmenty czytam ze zrozumieniem ponownie :] ) Ucieszyłam że nie ma historii zespołu :tak: ale przedostatni jest poświęcony właśnie temu (pobieżnie przeleciałam)Jest to zbiór rozdziałów.
I poświęcony genetyce – czyli co wiemy na dzień dzisiejszy o genach i jej osiągnięcia które pozwalają coraz dokładniej ustalić geny których zwiększona dawka odpowiada za wystąpienie zespołu. Że zespół nie jest chorobą dziedziczną w większości przypadków. Jest to nasz ,,bonus życiowy’’.
II cześć to część poświęcona terapii małych dzieci z zespołem – o wczesnej interwencji – o niepełnosprawności intelektualnej- rola diagnozy stymulacja –wsparcie przez różne instytucje
III i ten mi się podobał i sprawił że ten rozdział przeczytałam 3 razy i zmusił mnie do zastanowienia i przemyślenia czy faktycznie tak jest :roll: . Tytuł – Metody na szaleństwo – Pseudonauka i psychobiznes w terapii dzieci – ten temat zostawiam do dyskusji i każdego sprawa jak to odbierze – ja potwierdzam po części zdanie pana Witkowskiego – ja nigdy nie szalałam z terapiami z Bartoszem. A do dziś mam pamięć z Pilickiej – i doświadczenia niezbyt miłe :nie: (za każdym razem inna terapeutka od rehabilitacji – i te konsultacje męczące i ciężkie dla nas a dla Bartosza koszmar – jeździliśmy tam do 4 roku życia – później dowiedziałam się że u nas jest coś podobnego i skończyliśmy z wyjazdami. Ja po 15 lat opiekowania i wychowywania Bartka, podczas wizyty u neurologa powiedziałam że ja wiem po co Bartoszowi jest rower trójkołowy i ze tylko pieczątki mi brak. A że zna nas od dawna to powiedziała że jak potrzebne jest jakieś zaświadczenie to ona zawsze wyda (albo da druk i ja wypełnię a ona tylko pieczątkę przystawi) :okular: Jak poszłam to już miałam przygotowane co i jak.
IV to rodzina z dzieckiem z zespołem – przeczytałam ale to wszystko już gdzieś wcześniej przeczytałam i wiem
V wychowanie – trudności i problemy wychowawcze - różne oblicza dorosłości osób z zespołem – ten temat staje mi się coraz bliższy
Podobnie jak VI temat seksualność – czyli nic co ludzkie nie jest nam obce – Pani Fornalik (ten temat jeszcze raz przeczytam spokojnie)
VII Osoby z zespołem w szkole czyli o edukacji – dla mnie na czasie – o wychowaniu ku niezależności życiowej (ten rozdział również mi się podobał)
VIII – Dorośli z zespołem w społeczeństwie ten temat również dostarczył mi wiele wiadomości o których nie do końca słyszałam czy wiedziałam
Przedostatni to o historii – odkrycie i opisanie zespołu (dla mnie mniej ciekawy – już to ,,pogłębiłam’’ wcześniej jak poszukiwałam przyczyny pare lat temu
A ostatni to ,,Down i reszta świata’’ – trochę socjologicznie no i ,,konflikt jest’’ . Jeśli będę w Stowarzyszeniu to ją sobie ,,chyba’’ kupię. Jak dla mnie jest to jedna z najciekawszych pozycji wydanych przez Stowarzyszenie. Porusza wiele ciekawych problemów związanych z wychowaniem osoby z zespołem choć nie tylko . Ale się rozpisałam życzę miłej lektury.

groszek - 2014-01-05, 23:19

Dzięki, że się podzieliłaś wrażeniami , to ciągle rzadkość wśród czytelników :prosze:

My też uważamy, że to jedna z lepszych pozycji BK :tak:

kasia551210 - 2014-01-07, 21:26

Jestem po przeczytaniu podręcznika S. Masgutowej i A. Rengner – właściwie to ją przeleciałam czytając. Książka jak dla mnie ciężka – nie na moje nerwy i głowę. Wole poczytac coś lżejszego ;/
Tutaj podaje link jak ktoś chce poczytać o czym jest ta pozycja, jest tam spis treści i początek.
http://www.regnerlogopedi...iecka_wstep.pdf
Zasiadłam do Zakątka by ją krótko opisać i wiecie tak pomyślałam prawie 15 lat temu gdy Bartosz był mały również ćwiczyłam metodą Wojty, tutaj również jest to poruszone, no niby na wzmocnienie mięśni i takie tam, a Bartosz dość późno poszedł na nogi bo od 2,5 do 3 lat. Czy mu te ćwiczenia coś dały :?: a ile było przy tym płaczu, po latach nie jestem do końca przekonana :cry: . Podobnie było z ćwiczeniami mięśni twarzy ust, buzi. Też masowałam dopóki nie urosły mu zęby i mnie nie gryzł i to powinno wpłynąć na mowę. Tylko wtedy nie było nazwy na te ćwiczenia – przynajmniej ja w tamtych czasach nie słyszałam, a może zapomniałam, a może były bez nazwy, ot takie ćwiczenia wspomagające Dziś przybrały nazwę terapii integracji sensomotorycznej, każdy wymyśla różne nazwy.
Rodzice nie dajmy/dajcie się zwariować. :] Tak z perspektywy czasu, nie zadaje sobie pytania czy może aby nie za mało z Bartoszem prowadziłam terapii?? Prywatnie nigdy nie chodziłam. Ale w domu pracujemy bo uważam że należy a nawet trzeba choć troszkę od naszych dzieci wymagać, dlatego ja i w szkole wymagam. (nie maja ze mną lekką- ale kto powiedział że w życiu będzie). Widzę niewielkie postępy w mowie werbalnej (rozkręca sie gdy jest rozumiany- dorasta- nastolatek) ale to mnie niezmiernie cieszy a szczególne jemu będzie łatwiej a to przecięż podstawa do zciaa wśród ludzi, zobaczymy.
A teraz wpadłam na pewnien pomysł my mieszkamy w niewielkim mieście. Bartosz lubi wujka który sam nie ma dzieci i mieszka na wsi (mój dom rodzinny) a Bartosz za nim przepada dosłownie i co 2 tygodnie będę go wozić na 1 dzień - była już przymiarka - spędził - 6 godz nie pytając sie o mamę i niechcąć do domu - ja byłam na plotkach u koleżanki - to taka rehabilitacjia i terapia dla Batosza że lepszej mu nie trza - i za darmo :tak:

Widze duże zainteresowanie lekturą :] - jutro wyślę do następnej osoby wg mnie jest to Magda O. :tak: - myślę że jest to związane z problematyką mowy osób z zepołem.

Jolanta - 2014-01-08, 13:33

Kasia551210 we wszystkim trzeba mieć zdrowe podejście i zdawać sobie sprawę z możliwości naszych pociech.Z książek też trzeba czerpać wiedzę i stosować w wychowaniu ,ale trzeba też sugerować się swoimi spostrzeżeniami i swoimi przeczuciami.Każde dziecko jest inne,każde ma inne zainteresowania i to trzeba wykorzystywać,kierować na dobre tory i Ty znalazłaś metodę dla twojego syna aby był szczęśliwy i o to chodzi. :tak:
groszek - 2014-01-08, 14:57

kasia551210 napisał/a:
Jestem po przeczytaniu podręcznika S. Masgutowej i A. Rengner – właściwie to ją przeleciałam czytając. Książka jak dla mnie ciężka – nie na moje nerwy i głowę. Wole poczytac coś lżejszego ;/

Widze duże zainteresowanie lekturą :] - jutro wyślę do następnej osoby wg mnie jest to Magda O. :tak: - myślę że jest to związane z problematyką mowy osób z zepołem.


Anuszka zażyczyła sobie tę pozycję,
Ja tę książkę kiedyś kupiłam i komuś oddałam , bo nic nie udało mi się z niej skorzystać. Ale to fajnie że sa chętni do czytania. Może młodsze głowy coś więcej z tego wyniosą ;-)

groszek - 2014-01-10, 19:26
Temat postu: Rodzenstwo osób z niepelnosprawnością
Przeczytałam już połowę nowej książki BK " Rodzeństwo osób z niepełnosprawnością", część w której rodzeństwo opowiada o swoim zmaganiu z rzeczywistością bycia siostrą czy bratem osoby niepełnosprawnej.
Uświadomiła mi, że tak na prawdę nasze pełnosprawne dzieci nie mogą nam w oczy powiedzieć co czują do niepełnosprawnego brata/ siostry, nie chcą nas przecież dodatkowo zasmucać, więc zwykle robią dobrą minę do złej gry. Starsze bardzo wygładzają swoje komunikaty w tym temacie, więc siłą rzeczy kiedy są wygładzone z emocji są tylko poprawne, częściowo prawdziwe. My rodzice działamy tak jak Bożenna Piotrowicz, której na turnusie otworzono oczy w kwestii pełnosprawnego Radosława ( wcześniej czytałam jej wypowiedź na ten sam temat w książce o 40 leciu PSOUU)
Jasno z tej części wynika, że taki inny brat/ siostra jest trudnym orzechem do zgryzienia dla swojego rodzeństwa. Ja u swoich starszych też to jakoś podskórnie czuję, chociaż zwykle zapewniają mnie o swoim oddaniu sprawie!

Pierwsza część to poradnik dla nas rodziców- bardzo dobrze napisana i myślę, że wielu z nas otworzy oczy na to co w relacjach z pełnosprawnymi dziećmi jakoś nam umyka. Dla czytającego rodzeństwa jest też parę słów od autorki...
Książki już w drodze do Downoteki :spoko:

:papa:

Jak zwykle w książkach Bk wiele ciekawych zdjęć!

kasia551210 - 2014-01-10, 22:01
Temat postu: Re: Rodzenstwo osób z niepelnosprawnością
groszek napisał/a:
Przeczytałam już połowę nowej książki BK " Rodzeństwo osób z niepełnosprawnością", część w której rodzeństwo opowiada o swoim zmaganiu z rzeczywistością bycia siostrą czy bratem osoby niepełnosprawnej.
Uświadomiła mi, że tak na prawdę nasze pełnosprawne dzieci nie mogą nam w oczy powiedzieć co czują do niepełnosprawnego brata/ siostry, nie chcą nas przecież dodatkowo zasmucać, więc zwykle robią dobrą minę do złej gry. Starsze bardzo wygładzają swoje komunikaty w tym temacie, więc siłą rzeczy kiedy są wygładzone z emocji są tylko poprawne, częściowo prawdziwe. My rodzice działamy tak jak Bożenna Piotrowicz, której na turnusie otworzono oczy w kwestii pełnosprawnego Radosława ( wcześniej czytałam jej wypowiedź na ten sam temat w książce o 40 leciu PSOUU)
Jasno z tej części wynika, że taki inny brat/ siostra jest trudnym orzechem do zgryzienia dla swojego rodzeństwa. Ja u swoich starszych też to jakoś podskórnie czuję, chociaż zwykle zapewniają mnie o swoim oddaniu sprawie!

Pierwsza część to poradnik dla nas rodziców- bardzo dobrze napisana i myślę, że wielu z nas otworzy oczy na to co w relacjach z pełnosprawnymi dziećmi jakoś nam umyka. Dla czytającego rodzeństwa jest też parę słów od autorki...
Książki już w drodze do Downoteki :spoko:

:papa:
Obrazek
Jak zwykle w książkach Bk wiele ciekawych zdjęć!



Aniu czy Stowarzyszenie ją wydało?? oficjalnie ?? Ustawiam się w kolejce do czytania :] ;-)

groszek - 2014-01-11, 21:25

Tak Kasiu oficjalnie wydana książka ISSN 1428-7439
groszek - 2014-01-12, 21:26

Z pozycji "wieczne dzieci czy dorośli..."z dużym zaciekawieniem przeczytałam rozdział, w którym autorka relacjonuje swoje badania, które przeprowadziła wśród osób niepełnosprawnych zamieszkujących w DPS-ach, wiezieniu, w noclegowniach dla bezdomnych prowadzonych przez osobę świecką i przez duchownych, a także w domu który rodzice zbudowali dla swoich dorosłych dzieci, a także na wsi...Bardzo ciekawe , że żadna z ankietowanych osób nie uważa się za niepełnosprawną. Autorka pisze o jakości życia tych osób, o ich pragnieniach i o tym jakich dokonują wyborów.
Jest także wywiad z Alicją , dziewczyną z zD ,po maturze (a może i po studiach tego nie jestem pewna), która pracuje w bibliotece i mieszka z mamą. Nie ma żadnych znajomych ponieważ sama nie jest zainteresowana środowiskiem osób z zD, a pełnosprawni nie są z kolei zainteresowani Alicją...

agatkamilek - 2014-01-16, 11:09

Mnie w książce "wieczne dzieci czy dorośli..." brakowało właśnie takich rozmów, ankiet, przeprowadzonych wśród chłopców i mężczyzn z zD lub innymi niepełnosprawnościami intelektualnymi. Autorki skupiły się tylko na kobietach/dziewczynach, może z racji tego że same są kobietami, nie chciały rozmawiać z mężczyznami?


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group