To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Zakątek 21
Forum rodziców i przyjaciół dzieci z zespołem Downa. Porady, wsparcie, wymiana poglądów... Zespół Downa to nie koniec świata. Zajrzyj do nas - zobaczysz, że świat ma wesołe pomarańczowe barwy, a zupełnie blisko są ludzie gotowi Cię wesprzeć.

Stowarzyszenia - Po co te protesty?

romaya - 2012-05-29, 21:58

Kasia, zawsze możesz maluchy oddać do żłobka i ruszyć do pracy :-)

A w Polsce to mało realne zatrudnić się na kilka godzin i to w czasie dla siebie dogodnym i jeszcze godziwie zarobić. U mnie niania nierzadko i w weekendy całe pracuje - żeby normalnie zarabiać, oboje pracujemy na ponad 2 etaty.

mamagugu - 2012-05-29, 21:58

No i tu jest pies pogrzebany chyba. Że w Polsce trudno jest znależć pracę na niepełny etat albo elastyczne godziny pracy. Tutaj duuuużo kobiet, matek zdrowych dzieci właśnie tak pracuje. Nie znam żadnej mamy w UK (ani ze zdrowymi ani z chorym dzieckiem), która pracuje pełnoetatowe 40 godzin tygodniowo.
Grażyna O. - 2012-05-29, 21:59

Kasiu o mnie np. jest problem, Tomek wyjeżdża z domu o godz. 7 , wraca przed 13. Mieszkam na wsi, aby dojechać do jakiejkolwiek pracy w mieście 20-30 min. Musiałabym pracować na pół etatu. W moim rejonie nie ma pracy (zwłaszcza do osoby po 40 roku życia), zarobiłabym połowę minimalnej płacy (minimalna w Polsce 1.500 zł/ pół etat 750 zł brutto minus podatki, składki) musiałabym odliczyć dojazdy i zostaje mi na suchą bułkę do pracy.
Alicja - 2012-05-29, 22:02

kacha_wawa napisał/a:
Ale ja po raz któryś powtórzę, że chodzi o czas, którego nie spędzamy z dzieckiem, kiedy dziecko jest w szkole, przedszkolu, czy jeszcze gdzie indziej. Przecież nikt nam wtedy nie zabroni pójść do pracy, chociażby na pół etatu, a i składka emerytalna będzie większa.


ok, od której wg Ciebie mogłabym pójść do pracy?Jaga zaczyna lekcje od 8.00, 9.00. czasami 10.00 i kończy róznie: 13.00, 13.45, 16.00 (świetlica tylko do 16).Musze do szkoły odwieść i odebrać.I gdzie ew mogłabym się zatrudnić?
A po południu nie siedzi w domu tylko ma dodatkowe zajęcia rewalidacyjne na które dowożę ją ja- środkami lokomocji miejskiej lub nożnej.
Małża nie ma w domu przez pół roku, zarabia.

Iga - 2012-05-29, 22:04

kacha_wawa napisał/a:
Ala, ale są rodzice, którzy pracują zawodowo i też zajmują się swoimi dziećmi. W momencie gdy dziecko jest w szkole to jaki jest problem, żeby rodzic poszedł do pracy?


Kasia pracują zawodowo, przy zespole D, tzw. pikusiu. Ale emerytury w wieku 67 lat nie dożyję. Albo padnę z wycieńczenia, albo po prostu trafię do psychiatryka. Majak jest w przedszkolu, wytrzymuje do dwunastej. Nie je w przedszkolu drugi rok. Do piętnastej padła by z głodu. W przedszkolu jest tydzień, dwa. Potem zaflegmiona i zakatarzona siedzi w domu. Do tego od czasu do czasu zrobi tam kupę. Jakby nie moja mama, musiałabym rezygnować z pracy. Ponad to, czasami dwa razy w miesiącu urlop, albo endokrynolog, albo ortodonta, albo neurolog, eeg, znowu neurolog, ortopeda, okulista, kardiolog itp, itd. Trzy razy w miesiącu średnio pediatra do osłuchania, komisja, wizyta w PPP, zbieranie pieprznych papierów na komisje. Kasia, ja to wszystko robię, ale ledwo zipię. Zazdroszczę matkom, które mogą sobie pozwolić na rezygnację z pracy. Mam tylko lekko doświadczonego przez poważne choroby dałna, a jestem w wieku *** lat na skraju wykończenia i wypalenia.

Rodzic, który zostaje z dzieckiem powinien mieć godne pieniądze i tyle. Niech protestują podczas EURO, inni mogą wylewać żale, a rodzice dzieci niepełnosprawnych muszą się z wszystkim liczyć. Chore to. A list do Tuska. Jak ma nie być roszczeniowy, co mają teraz zrobić te 60-sięcio letnie matki swoich dzieci, które całe życie z nimi siedziały i teraz nie mają nic? Niech nawet z tymi dziećmi pod stadion przyjadą. Może w końcu trzeba zacząć robić to co każdy.

Margola - 2012-05-29, 22:05

Kacha, chyba Ci się kraje pomyliły ;-)
Naprawdę, za te 650 złotych w domu siedzą Ci, których niepełnosprawność dziecka wyeliminowała z rynku pracy. I ci, którzy się poświęcają. Może to jest sposób na życie, jakkolwiek nie na utrzymanie w Polsce...

kacha_wawa - 2012-05-29, 22:07

W porządku, ale same sobie odpowiedziałyście, że nie możecie, a ja piszę o rodzicach, którzy mają taką możliwość. Czy to jest tak ciężko zrozumieć? No chyba, że zaczęłam pisać w dialekcie mandaryńskim?

Iwona, czy ja gdzieś wspomniałam o matkach takich dzieci jak Ty? No proszę Was, nie róbcie ze mnie debila :-x

romaya - 2012-05-29, 22:10

Kaśka, proszę Cię - naprawdę uważasz, że ktoś z własnej woli chce żyć miesiąc za 650 zł? :wow:
Alicja - 2012-05-29, 22:11

A jacy to są rodzice, którzy mają taką możliwość??
Kasia, mając dziecko niepełnosprawne masz dwa wyjścia: albo idziesz do pracy, albo nie.
Przedstawiłyśmy Ci tutaj dwa poglądy: rodziców pracujących i tych, którzy z pracy zrezygnowali bo CHCĄ opiekowac się swoim dzieckiem sami.Bez pomocy babć i opiekunek.

I uwierz, chciałabym sobie kupić waciki za 5.50 a nie za 1.70 :roll:

Iga - 2012-05-29, 22:13

Kasia uwierz mi, że jak matka ma możliwość pójścia do pracy to po prostu idzie pracować. Ale jak ma możliwość siedzieć z dzieckiem za 500 zł, zamiast pracować w sklepie po 10 godzin dziennie za 700 zł, do tego na umowie na 1/4 etatu (coby za dużo pracodawca składek nie odprowadził) to ja się nie dziwie, że z dzieckiem siedzi.

Z drugiej strony, tutaj w Polsce wszystko jest chore.

Iwona K - 2012-05-29, 22:17

Kacha ale na tej mini- manifestacji były matki dzieci, które są w jeszcze gorszym stanie niż mój książę. To jest naprawdę gest rozpaczy, a nie manifa tych co im się robić nie chce.
Margola - 2012-05-29, 22:18

I dlatego powinniście być pod siedzibą premiera., że się odniosę do słów Igi.

Kacha, w Polsce o elastycznym czasie pracy słyszały tylko wielkie korporacje. I to też bez przesady z tą elastycznością. Rok po urodzeniu dziecka to jeszcze jakoś, ale później... Telepraca też nieszczególnie popularna.

Nie ma rozwiązań prawnych umożliwiających łączenie pracy zawodowej z opieką nad niepełnosprawnym dzieckiem.
Nie ma takiej kultury.
Nie ma świadomości problemu.

Tę świadomość trzeba sobie niestety wykrzyczeć...

Alicja - 2012-05-29, 22:25

Margola napisał/a:
I dlatego powinniście być pod siedzibą premiera., że się odniosę do słów Igi.



:lol: obśmieję się troszeczkę...
zarabiam 520zł (no dooobra... teraz podwyżka, stówka więcej)
bilet w 2 strony do stolycy to koszt 200zł
kogo stać????
a warszawiaków na palcach jednej ręki można policzyć (tak Basia?)

Margola - 2012-05-29, 22:31

Warszawiaków na palcach jednej ręki można policzyć w kilku miejscach, to już palce kilku rąk.

Nie chcesz, nie jedź przecież. To nie Karaiby :-)

Alicja - 2012-05-29, 22:33

Margola napisał/a:
Warszawiaków na palcach jednej ręki można policzyć w kilku miejscach, to już palce kilku rąk.

Nie chcesz, nie jedź przecież. To nie Karaiby :-)


racja :spoko:
tam pod gołym niebem nie śpię :roll:

boli? ;-)

Może Stowarzyszenie zaproponuje zwrot kosztów przejazdu i noclegu dla zainteresowanych forumowiczów?
wystapię w koszulce zakątkowej i z wypiętą piersią będę prezentować pomarańczowy y świat.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group