FB Portal   Downoteka   FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Statystyki   Rejestracja Profil Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Zaloguj


Poprzedni temat «» Następny temat
Zespół Downa jako choroba metaboliczna
Autor Wiadomość
kabatka 
admin
Założyciel forum i Stowarzyszenia "Zakątek 21"


Pomogła: 1 raz
Wiek: 42
Dołączyła: 28 Wrz 2006
Posty: 14615
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-02-27, 10:19   Zespół Downa jako choroba metaboliczna

Zespół Downa jak wszyscy wiemy jest wadą genetyczną, nie każdy jednak już wie, że zaliczany także bywa do chorób metabolicznych - obok m.in. :arrow: galaktozemii, :arrow: fenyloketonurii czy także :arrow: cukrzycy.

Chorzy na np. fenyloketonurię muszą przestrzegać ścisłej diety. Dzięki szybkiemu zdiagnozowaniu u dziecka tego zaburzenia, włączeniu właściwej diety - upośledzenie umysłowe, specyficzny wygląd nie rozwijają się.

Zespół Downa jest traktowany na podobnej zasadzie. Specjaliści zajmujący się tą wadą genetyczną uważają, że dzięki właściwie dobranej diecie, indywidualnej podaży witamin - zaburzone odkładanie się w mózgu substancji prowadzącej do upośledzenia umysłowego może zostać ograniczone.
Nikt nie obiecuje wyleczenia zespołu Downa - trzeba bowiem pamiętać, że w zespole Downa mamy w 21 parze cały dodatkowy chromosom, w fenyloketonurii nieprawidłowość dotyczy genów. Można to porównać do półki z książkami: w zespole Downa mamy uszkodzoną całą półkę, w fenyloketonurii uszkodzona jest jedna książka na tej półce (porównanie nie moje, pani dr nam kiedyś tak tłumaczyła :spoko: ).
Podobno jeszcze 20 lat temu u chorych na fenyloketonurię można było zauważyć specyficzny wygląd (prawda jakie to podobne do zD...) - dziś ponieważ znane i zbadane są mechanizmy zaburzeń tej wady genetycznej, poza rodziną i lekarzem chorego nikt nie wie, że dana osoba jest chora akurat na fenyloketonurię.

Jak już niektórzy się domyślają, koncepcję zespołu Downa jako choroby metabolicznej propaguje w Polsce dr Jolanta Ganowicz z Centrum Zdrowia Dziecka.
Podczas jednej z konferencji Bardzij Kochanych Pani Dr miała wykład pt.

W poszukiwaniu Anty-Downa
- próby farmakologicznego niwelowania wpływu dodatkowego chromosomu
dr n. med. Jolanta Ganowicz


Filozofia wczesnej interwencji jest obecnie szeroko praktykowana w krajach wysokorozwiniętych, jako przynosząca znaczne korzyści dziecku i rodzinie.

Opiera się na bazie intensywnych ćwiczeń domowych lub w odpowiednich ośrodkach szkoleń, w tym terapii mowy już od najmłodszego wieku.

Brak w naszym kraju ogólnokrajowego programu popieranego i finansowanego przez rząd powoduje, że problemy pacjentów z zespołem Downa traktowane są marginalnie, a dzieci często narażone na działalność pseudoterapeutów, którzy "wyciągają" od rodziców duże pieniądze bez żadnych rezultatów swojej działalności. Korzystają oni bowiem z sytuacji, w której znalazła się rodzina, pozbawiona dostępu do informacji, a także możliwości skonsultowania się ze specjalistami.

Po 20 latach praktyki pediatrycznej stwierdzam, że dziecko prowadzone prawidłowo od pierwszych dni swojego życia pod względem diety, podaży witamin, stosowanych leków i prawidłowej rehabilitacji praktycznie nie ma prawa chorować.

Dzieci z zespołem Downa mają zaburzony metabolizm każdej komórki, bo wszędzie wepchnął się dodatkowy 21 chromosom. Dlatego do diety takich pacjentów, terapii lekami czy leczenia podażą witamin należy podchodzić indywidualnie bez zachłystywania się niczym nie popartymi mitami, że jeśli będą np. przyjmować wyciągi z grasicy, to będą ładniejsze, a ich rozwój intelektualny będzie lepszy.

Niewłaściwe odżywianie, przyjmowanie niepotrzebnych leków itp. burzy równowagę hormonalną, neurologiczną, enzymatyczną itp. uniemożliwiając rozpoznanie właściwych potrzeb organizmu. Staje się przyczyną szeregu zaburzeń. Przykładem może być standardowa podaż witaminy D3. Zbyt duża jej ilość prowadzi do zwiększonego osłabienia mięsni, zaparć, opóźnień w rozwoju ruchowym. Dotyczy to również podawania witamin krwiotwórczych C B. kwasu foliowego i żelaza.

Dzieci z zespołem Downa przez zaburzony metabolizm własny mają gorszą tolerancję na mieszanki wielowitaminowe, leki i inne preparaty pseudolecznicze o dużej ilości składników. Obniża to ich potencjał życiowy, a dłuższe ich stosowanie może nawet doprowadzić do zmian już nieodwracalnych.

Lek poprawiający krążenie mózgowe tj. Nootropil jest wskazany w terapii zaburzeń o charakterze dyslekcji, dysgrafii, zwiększa umiejętność koncentracji ale nie zrobi z żadnego dziecka geniusza, a tym bardzie nie wyleczy dziecka z zespołu Downa. Przepisywanie go bez konkretnych wskazań terapeutycznych nie przynosi żadnych korzyści, a nawet może doprowadzić do wylewu.

Od jakości metabolizmu zależy jakość życia każdego człowieka i obejmuje to zarówno rozwój fizyczny, jak i intelektualny. Nie zaburzajmy więc bezsensowną mitologiczną terapią dodatkowo dzieci z metabolizmem i tak już powikłanym od urodzenia.

_______________

Zajrzyjcie także tutaj: :arrow: Celowa Interwencja Żywieniowa (TNI) - NuTriVene-D.
_________________
Monika, mama anielskiego Kubuli z zD (ur. 18.09.2005 - zm. 31.07.2006) , Ninki (ur. 16.02.2010 r.) i Lilki (ur. 4.02.2014 r.)
 
 
kabatka 
admin
Założyciel forum i Stowarzyszenia "Zakątek 21"


Pomogła: 1 raz
Wiek: 42
Dołączyła: 28 Wrz 2006
Posty: 14615
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-03-26, 09:14   

Poniższy tekst ukazał się w czasopiśmie :arrow: Bardziej Kochani 2/2002 (22). Przed chwilą dostałam od Pani Ewy Suchcickiej zgodę na zamieszczenie go w Zakątku, co niniejszym czynię :-)
Można się z niego dowiedzieć, kto już zajmował się zespołem Downa jako chorobą metaboliczną (dr Ganowicz, jak już mówiłam w innym wątku, tego nie odkryła ;-) ).

PRZECIWKO NAUCE
Steven W. Fowkes, Ward Deane

tłum. dr Jolanta Ganowicz

Co mogą zrobić rodzice, aby uniknąć genetycznej katastrofy u swojego dziecka? A jeżeli już ona nastąpi, to jak skutecznie łagodzić jej skutki? Specjaliści zajmujący się zespołem Downa ciągle nie mają odpowiedzi na podstawowe pytania. Tymczasem grupa praktykujących lekarzy i rodziców odniosła sukces w tym, w co autorytety nie chcą uwierzyć.
Doświadczenia Dixie Lawrence, matki, która adoptowała dziecko z ZD, lub dr Jacka Warnera, kalifornijskiego pediatry z dziesięcioletnią praktyką, pokazują, jak wiele można zrobić dla rozwoju dzieci z zespołem Downa. Okazało się, że dzieci takie, leczone programem SN (dieta) i/lub SD (dieta + leki), chodzą do publicznych szkół o podstawowym programie. Ich wzrost jest ekwiwalentny do rówieśników, a iloraz inteligencji tych, które wystartowały od najwcześniejszego okresu życia porównywalny. Pewna pięcioletnia dziewczynka osiągnęła nawet współczynnik IQ około 140.

Dr Henry Turkel
Zapoczątkował ponad 50 lat temu pionierski program terapii dzieci z ZD. Jego leczenie, które nazwał „Seria U", składało się z kombinacji odpowiednich składników żywieniowych i leków kompensujących metaboliczne błędy będące rezultatem dodatkowego chromosomu.
„Seria U" zawierała witaminy, minerały, kwasy tłuszczowe, enzymy trawienne, tłuszcze, aminokwasy i następujące leki: tyroksyna, leki antyhistaminowe i zmniejszające obrzęk błony śluzowej nosa, diuretyki.
Program ten nie otrzymał atestu FDA, która wstrzymała dystrybucję. Mimo to w okręgu Michigen prowadzono legalnie taką terapię u ponad 5 tysięcy pacjentów. I, co najważniejsze, z pozytywnym skutkiem.

Dr Jack Warner
Udoskonalił metodę Turkela i razem z żoną Charlene założył The Warner House, centrum studiów nad chorobami trisomiii w Fullerton w Kalifornii.
Połączył terapię żywieniowo-metaboliczną z rehabilitacją i rozwojową optometrią. Uważa, że Warner House jest prawdopodobnie jedynym miejscem, które ma tak zrozumiałe podejście do problemów związanych z ZD.
- Mamy odpowiednich ludzi: optometrów i znakomitych rehabilitantów - mówi.. - Siedzą na podłodze i i pracują z dziećmi prawie przez godzinę. Nagrywane jest to na kasetę wideo, którą rodzice mogą zabrać do domu.
Program dr Warnera nie tylko przeciwdziała różnym pokrewnym deficytom związanym z ZD, ale też zmienia wygląd fizyczny i koryguje psychiczne zaburzenia w rozwoju. Wiele dzieci leczonych według tego programu jest rozwiniętych prawie na granicy normy wiekowej dla odpowiednich grup lub nawet nieco ponad przeciętną bez przewlekłych schorzeń typowych dla ZD.
Program dr Warnera podkreśla konieczność rehabilitacji i rozwojowej optometriii. Taka kombinacja pozwala dzieciom z zespołem Downa pokonać trudności w nauce i konkurować z normalnymi dziećmi poza szkołą.
Liczba pacjentów leczonych przez dr Warnera wynosi obecnie ponad 700.

Dixie Lawrence
Jest dyrektorem ośrodka adopcyjnego w Luizjanie. Sama adoptowała czteroletnią Madison z zespołem Downa. Gdy zobaczyła jej rówieśnika leczonego programem dr Turkela z widocznym pozytywnym efektem, wypytała go o jego program i zgromadziła 30 rodzin z Luizjany, które zawiozła do Baton Rouge w Kalifornii.
Od tej pory rozwinęła niezależny protokół terapii, łącząc wybrane aminokwasy i wybrane leki, tzw. Smart Drugs.
Jej córka i kilkoro dzieci z innych rodzin przeszło taką zmodyfikowaną kurację „Dixie" z fantastycznymi rezultatami. Dwoje dzieci z ZD było nawet leczonych in utero (wewnątrzmacicznie, czyli w okresie płodowym).
W jednym przypadku położnik nie chciał uwierzyć, że urodzone dziecko ma zespół Downa, dopóki nie zobaczył analizy kariotypu.

Ardith i dr Stephen Meyer
To małżeński team prowadzący rehabilitację i poradnictwo dla dzieci z ZD. Ich centrum „A Child's Life" mieści się w Diamond Bar w Kalifornii. Steve jest psychologiem klinicznym.
Udziela rodzicom porad dotyczących rozwoju ich dzieci i asystuje w prowadzeniu rehabililitacji. Jego żona prowadzi rehabilitację oraz uczy rodziców kontynuowania wybranego programu w warunkach domowych.
- Zanim zacząłem swoje badania - mówi - myślałem, że upośledzenie rozwoju u tych pacjentów wynika z czynników genetycznych. Teraz zdaję sobie sprawę, że opóźnienie jest spowodowane błędami metabolicznymi. Jeśli skorygować te błędy zawczasu, potencjał rozwojowy tych dzieci wzrasta w kierunku normalnych wskaźników.
Ardith uważa, że głównym problemem terapeutycznym jest to, iż zarówno wielu specjalistów, jak i rodziców nie widzi tego potencjału. A jeśli tak, to nigdy nie spróbują z nim nic osiągnąć . Ludzie postrzegaj ą dzieci z ZD jak z przylepioną etykietką - upośledzone umysłowo i nie zwracają na nie większej uwagi. Na ich słabości i zainteresowania.
-Dzieci z zespołem Downa - mówią Meyerowie - jak każde inne najlepiej uczą się przez zabawę i chcą czuć się ważne, więc jeśli można program dla nich uczynić wesołym i interesującym, należy to zrobić. Bez pomocy dzieci z ZD mają średni lub większy niedorozwój psychiczny z IQ ok.55. Przy naszej pomocy zaś wiele osiąga poziom 85-115. Efekty programu zależą ściśle od wieku, w którym rozpoczęto się taką skojarzoną kurację. Im wcześniej, tym lepiej. Najchętniej chciałabym je widzieć od 8. dnia po porodzie - dodaje A. Meyer - Na początku mojej pracy wg programu dr Warner a z niechęcią, wręcz odrazą rozmawiałam z innymi pediatrami, z którymi przyszło mi pracować. Musiałam się do tego przekonać.

Dr Phil Klingsheim
Jest optometrystą, który leczy wzrokowe problemy dzieci z zespołem Downa. Leczenie wzrokowo-optometryczne dotyczy powtarzalnych testów i treningów korygujących neurosensoryczne, neuromotoryczne i neurofizjologiczne zaburzenia w procesie postrzegania, - LWO może być ogromną pomocą przy zespole Downa - mówi dr Klingsheim, który jest pod wrażeniem programu dr Warnera. - Obserwuję, że dzieci, które są na tym programie, lepiej korzystają z mojej terapii niż te, które mają tylko LWO.
Naukowy plan A-B-A-B
Instytucje rządowe i uznani uczeni akademiccy byliby w stanie uznać program dr Warnera, ale po potwierdzonych badaniach przy tzw. podwójnej ślepej próbie (połowa dzieci dostaje odpowiednie mieszanki, a połowa placebo - preparat obojętny, i nikt - ani lekarze, ani pacjenci - nie wie, kto jest w jakiej grupie). Dopiero wtedy wyniki byłyby jednoznacznie udowodnione. Tymczasem dla zespołu dr Warnera takie postępowanie jest nieetyczne; uważają, że mają zbyt wiele dowodów na to, iż ich postępowanie przynosi dzieciom z ZD tylko korzyści. Poza tym rodzice mają zawsze prawo odmówić kontynuowania terapii. W związku z tym naukowcy ustalili tzw. program ABAB, w którym terapia będzie celowo przerywana na pewien okres, a potem wznawiana. Dzieci będą w sekwencji A - z mieszanką, następnie w warunkach B - bez mieszanki. Losowo wybierane są dzieci z programu dr Warnera, te, które i tak muszą czasowo zrezygnować z leczenia na skutek trudności, np. ekonomicznych.
- Wiemy, którzy rodzice zgodzą się na takie postępowanie - mówi jeden z terapeutów. - Podczas przerwy w programie dr Warnera dzieci są nadal przez nas rehabilitowane i już możemy stwierdzić, że w tym okresie ich rozwój jest zatrzymany. Kiedy wracają do mieszanek, następuje poprawa. Szczęśliwie dla dzieci wielu rodziców przychodzi do nas pozytywnie nastawionych i po swoich doświadczeniach decydują się jednak na uczestnictwo w programie dr Warnera.

DO RODZICÓW

Od blisko 20 lat zajmuję się jako pediatra terapią najmłodszych dzieci. Mogę więc jednoznacznie stwierdzić, że jeśli dziecko od pierwszych dni życia jest prawidłowo prowadzone pod względem diety, podaży witamin, stosowanych leków, to praktycznie nie ma prawa chorować.
Rozwija się o wiele lepiej od rówieśników, którym ordynuje się obligatoryjnie witaminę D3
1 x 2 krople od 2. tygodnia, czy trzeba, czy nie; na gorączkę i kaszel natychmiast przepisuje się antybiotyk; po długotrwałym leczeniu antybiotykiem nie robi badań bakteriologicznych; i wreszcie stosuje się dietę opartą na schematach naukowych lub dobrych radach sąsiadki.
Prowadząc od paru lat grupkę dzieci z ZO, w miarę moich możliwości diagnostyczno-terapeutycznych mogę podzielić się z Państwem pewnymi spostrzeżeniami.
Do każdego dziecka należy podchodzić indywidualnie, bez zbędnej polipragmazji (przepisywania kilku leków), która cechuje wielu, nie tylko polskich, pediatrów.

Mleko i witamina D
Uważam, że dzieci z ZD gorzej znoszą mieszanki mleczne na bazie mleka krowiego, a te, które od urodzenia miały zlecone takie mleko, gorzej się rozwijają niż ich rówieśnicy na diecie bezmlecznej. I jeśli tym pierwszym zmieni się dietę, ich rozwój się poprawia, niezależnie od rehabilitacji.
O witaminie D3 już pisałam, więc wspomnę tylko, że większość moich podopiecznych nie wymaga dodatkowej suplementacji tej witaminy, a jeżeli nawet, to w zupełnie innych dawkach niż zlecają to obligatoryjnie przychodnie rejonowe. Pragnę przypomnieć, że przedawkowanie D3 powoduje m.in. osłabienie napięcia mięśniowego, co z kolei osłabia umiejętności ruchowe dzieci; a także zwiększa ilość płynu mózgowo-rdzeniowego, co pociąga za sobą wzmożoną drażliwość i niepokój niemowlęcia.
Piracetam, stosowany u dzieci z zaburzeniami o charakterze dyslekcji i dysgrafli, zwiększa umiejętność koncentracji i zborności ruchów -sama to przerobiłam z dobrym efektem na własnym dziecku - co ma znaczenie w terapii dzieci z ZD, a jest to lek, który nie szkodzi.

Uwaga na nowinki
Jednocześnie przestrzegam przed wprowadzaniem nowinek w kwestii podawania leków, szczególnie zasłyszanych od osób, które nie mają odpowiedniego przygotowania do ordynowania leków. Piszę o tym, gdyż ostatnio słyszałam o rehabilitantach, którzy zalecają czopki na uspokojenie. Każdy związek wprowadzony do organizmu dziecka - czy to drogą doustną, czy doodbytniczą, czy inną - ma określone wskazania, mechanizm działania i wreszcie swój metabolizm, który musi być uwzględniony w rozwoju każdego dziecka indywidualnie. Należy więc zwrócić uwagę nie tylko na dietę dziecka, ale i na inne leki, które również przyjmuje.

Szukać, ale nie szkodzić
Chylę czoła przed każdym specjalistą, ale uważam, że nie wolno nam przekraczać pewnych kompetencji. Co nie znaczy, że nie należy w przypadku dzieci „chorych" poszukiwać innych rozwiązań.
Niedawno powiedziałam jednej mamie, że wierzę, iż kiedyś ktoś wynajdzie dobry środek na poprawę metabolizmu dzieci z ZD, i pewnie będą to rodzice.

Jolanta Ganowicz
_________________
Monika, mama anielskiego Kubuli z zD (ur. 18.09.2005 - zm. 31.07.2006) , Ninki (ur. 16.02.2010 r.) i Lilki (ur. 4.02.2014 r.)
 
 
Nadziejka 
złotousty

Dołączyła: 19 Sty 2007
Posty: 2590
Wysłany: 2007-03-26, 09:25   

Cytat z tego artykułu:

Uważam, że dzieci z ZD gorzej znoszą mieszanki mleczne na bazie mleka krowiego, a te, które od urodzenia miały zlecone takie mleko, gorzej się rozwijają niż ich rówieśnicy na diecie bezmlecznej. I jeśli tym pierwszym zmieni się dietę, ich rozwój się poprawia, niezależnie od rehabilitacji.

Pani doktor tak uważa, aha. A ja myślałam, że mogłaby potwierdzić to długodystansowymi badaniami na większą skalę. Szkoda. (bez ironii)
 
 
kabatka 
admin
Założyciel forum i Stowarzyszenia "Zakątek 21"


Pomogła: 1 raz
Wiek: 42
Dołączyła: 28 Wrz 2006
Posty: 14615
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-07-28, 20:13   

Dla równowagi tekst-odpowiedź Anny Sobolewskiej na materiał "Przeciw nauce" :cool2:

"Ulepszanie metod ulepszonych"
Anna Sobolewska
"Bardziej Kochani" Nr 3/2002


Mechanizm działania pseudomedycznej reklamy jest zawsze taki sam. Najpierw trzeba wmówić rodzicom, że ich zdrowe dzieci z zespołem Downa są ciężko chore i wymagają intensywnego leczenia. A potem, gdy rodzice już w to uwierzą, przełkną każdą kolejną dawkę kłamstwa i zapłacą każdą sumę za “dalszy rozwój" swojego dziecka.

W numerze 2/2002 Bardziej KOCHANYCH znalazłam artykuł Stewena W. Fakesa i Warda Deana pod prowokacyjnym tytułem “Przeciwko nauce" (w tłumaczeniu Jolanty Ganowicz). Może on być przyczyną iluzji, zmartwienia i poczucia winy rodziców oraz wyrzucania pieniędzy w błoto, dlatego postaram się go rzetelnie zrecenzować.

O metodzie dr Warnera usłyszałam w Instytucie Feursteina w Izraelu jako o kolejnej pseudonaukowej i pseudomedycznej “fałszywce", której nie należy traktować poważnie. Można więc z powodzeniem przyjąć założenie, że wszystkie informacje zawarte w tym artykule są zręcznie sfabrykowane. A chodzi jak zawsze, od początku świata, o jedno, czyli o pieniądze. “Te deum oleum", jak napisał na tych łamach Andrzej Suchcicki.

Tekst tego artykułu to po prostu cud, ale nie cud medyczny, tylko cud reklamy. Przy lekturze tego tekstu przydał mi się trening związany z analizą języka propagandy PRL-u. Autorzy stosują te same chwyty językowe, co Władysław Gomułka. Dziennikarze “Trybuny Ludu" czy sprawozdawcy telewizyjni, którzy zawsze mówili o “dalszym rozwoju", “ulepszaniu", “udoskonalaniu" i “zwiększaniu wydobycia". Pan Fowkes pisze, że dr Warner “udoskonalił" metodę dr Turkela. Ulepszył coś czego nie znamy i co jest fikcją, podobnie jak sukcesy ekonomiczne socjalizmu. To zdanie o “udoskonaleniu zawiera presupozycję, czyli ukryte założenie, że metoda dr Turkela jest dobra. Podobnie autorzy reklam wciskają nam ulepszone wersje margaryny czy proszków do prania. Tymczasem udoskonalone gówno nadal pozostaje gównem.

Optometria komercyjna

Dla języka pseudonaukowej propagandy typowe są rozmaite skróty różne LWO czy ABAB, stwarzające pozory kompetencji. Termin “optometria" jest bardzo wygodny, bo niezależnie od tego, co znaczy, kojarzy się z “optymizmem" i działaniem “optymalnym". Tymczasem mnie kojarzy się z nieodparcie z tym, co przeczytałam w miesięczniku psychologicznym “Charaktery"2002 nr 6 (artykuł “Dziecko jako konsument"), że w Ameryce modne jest obecnie korygowanie nieistniejących wad wzroku u małych dzieci, wylansowane przez producentów okularów.

Przed opublikowaniem podobnego tekstu reklamowego w Bardziej KOCHANYCH, trzeba by dotrzeć do rodziców dzieci “leczonych" w tym instytucie, i to nie tych wynajętych i opłaconych przez autorów programu czy firmy farmaceutyczne, jak Pani Dixi. Pewnie okazałoby się, że te dzieci rozwijają się zwyczajnie, ani lepiej ani gorzej niż nasze dzieci, tylko ktoś ich rodzicom robi wodę z mózgu za ich własne pieniądze. Informacja o dzieciach z Downem, które uczą się w normalnych szkołach robi wrażenie tylko na polskich czytelnikach, bo w Stanach większość dzieci z zespołem Downa chodzi do zwykłych szkół, nie tylko podstawowych. Nazywa się to programem "Mainstreaming", “włączaniem" do głównego nurtu". Poprawianie rysów twarzy dziecka za pomocą farmakologii obiecywali nam reklamiarze od grasicy, ale jakoś ostatnio przycichli.

Wilki i owce

W ostatniej części artykułu dr Warner pokrętnie tłumaczy, dlaczego nie może poddać swojej metody naukowej weryfikacji - z głębokiej troski o rozwój dzieci z zespołem Downa, a naprawdę dlatego, że uczestnicy medycznych eksperymentów nie płacą za leczenie.

Dr Warner straszy rodziców, że gdy ich dzieci przestaną brać “mieszanki", które składają się z witamin, hormonów i środków przeczyszczających, ich rozwój zostanie zatrzymany. Za to jedno zdanie o zatrzymanym rozwoju dr Warner zasłużył sobie na głęboką pogardę wszystkich rodziców dzieci z zespołem Downa!!!

Drodzy Rodzice! Nigdy w żadnych okolicznościach nie dajcie sobie wmówić, że rozwój Waszych dzieci się zatrzyma! W naszej broszurze możecie przeczytać, że Paweł Turyczyn zaczął dużo czytać w trzydziestym roku życia.

Wiele jest na świecie cudownych mieszanek na rozmaite choroby, jak “mioblasty" na zanik mięśni, “neoblasty" dr Burzyńskiego na raka czy “dieta optymalna" dr Kwaśniewskiego, po której moi przyjaciele musieli się leczyć u kardiologa. Jedni z tych dobroczyńców ludzkości są “nawiedzeni" i szczerze wierzą w swoją misję, a inni to cyniczne hieny.

Keczup zamiast dr Warnera

Jak dowiedziałam się w Instytucie Feuersteina w związku z teoriami leczenia zespołu Downa dietą, nasze dzieci rzeczywiście wymagają odpowiedniej dawki antyoksydantów w postaci warzyw i owoców, cytrusów i pomidorów (zwłaszcza tych przetworzonych) lub dodatkowych witamin E i C, czy też innych antyutleniaczy, które są również potrzebne paniom w pewnym wieku jako profilaktyka antynowotworowa. W tej sprawie mogliby się wypowiedzieć lekarze. Nie żałujmy więc naszym dzieciom i sobie keczupu i jedzmy razem mieszanki płatków z owocami, a “mieszanki" dr Warnera zostawmy w Ameryce.

Czy chcemy, żeby w naszej prasie ukazywały się błagalne apele rodziców o sfinansowanie leczenia dziecka w Stanach “mieszanką" dr Warnera? Czy nie mamy wystarczająco dużo naszych polskich szarlatanów? Czy musimy sponsorować także tych amerykańskich?"
_________________
Monika, mama anielskiego Kubuli z zD (ur. 18.09.2005 - zm. 31.07.2006) , Ninki (ur. 16.02.2010 r.) i Lilki (ur. 4.02.2014 r.)
 
 
Sylwia M. 
mruczek

Wiek: 46
Dołączyła: 02 Paź 2006
Posty: 158
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2007-07-30, 13:29   

Dziewczyny! Ostatnio rozmawiałam z zaprzyjaźnionym małżeństwem lekarzy pediatrów. Iza chodzi z Filipkiem do naszej lekarki Beaty, więc wie o kim mówię. Jak można dziecku wyeliminować mleko? Wszyscy pediatrzy się temu dziwią, bo nie ma żadnego bloku metabolicznego w zespole Downa. To jakieś niczym nie poparte teorie, z tą dietą bezmleczną. Zresztą pani dr Ganowicz jest chirurgiem, a nie dietetykiem, czy gastroenterologiem. Na prawdę podejdźcie do tego eksperymentowania z lekką rezerwą. Rozumiem, że pani doktor udziela się dla BK i miała kilka wystąpień publicznych, jest sympatyczna w kontaktach, itp. Ale nie można tak ślepo ufać jednemu lekarzowi. Zepół Downa to nie jakaś alergia pokarmowa, że trzeba wyeliminować od razu mleko.
_________________
Mama 20-letniej Natalii, Aniołka Pawełka z zD (10.12.2000-1.08.2002) i Aniołka Darii (30.09.2005-12.01.2006)
 
 
kabatka 
admin
Założyciel forum i Stowarzyszenia "Zakątek 21"


Pomogła: 1 raz
Wiek: 42
Dołączyła: 28 Wrz 2006
Posty: 14615
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-07-30, 18:07   

Kochaniutkie posty o mleku są :arrow: tutaj>>>
_________________
Monika, mama anielskiego Kubuli z zD (ur. 18.09.2005 - zm. 31.07.2006) , Ninki (ur. 16.02.2010 r.) i Lilki (ur. 4.02.2014 r.)
 
 
kabatka 
admin
Założyciel forum i Stowarzyszenia "Zakątek 21"


Pomogła: 1 raz
Wiek: 42
Dołączyła: 28 Wrz 2006
Posty: 14615
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-10-09, 13:00   

Z e-maila od dr Gaanowicz:

Cytat:
Zespół Downa należy traktować m.in. jako przewlekłe i trwałe zaburzenie metabolizmu (podobnie jak w cukrzycy tylko na innym i gorszym podłożu). Wynika stąd wiele, nakładających się na siebie, zaburzeń w przemianie materii, które tylko w niewielkim stopniu możemy korygować.
Dotyczy to głównie właściwej diety i jak najmniej środków chemicznych (leki itp.), czyli jak najmniej tzw. śmieci metabolicznych. Wskazana jest stała podaż niektórych witamin i pierwiastków śladowych, ale w postaci jednostkowej - a nie w mieszankach. Zawsze pod kontrolą badań i stanu klinicznego pacjenta. Leki często zlecane np. na odporność, na alergię, na kaszel itp. mogą wcale nie odnosić zamierzonego skutku, szczególnie jeśli są zlecane bez wstępnych badań podstawowych, a nawet przynieść efekty niekorzystne w postaci śmiecia metabolicznego – co z tym zrobić?

Ustrój bez zaburzeń chromosomalnych czy genowych da sobie jakoś radę, ale ten z upośledzoną, już na poziomie komórkowym, przeróbką i dystrybucją, zapętli się w nadmiarze niewłaściwych efektów, które nakładane są w latach i dają w rezultacie takie a nie inne objawy.


Więcej o diecie :arrow: tutaj>>
_________________
Monika, mama anielskiego Kubuli z zD (ur. 18.09.2005 - zm. 31.07.2006) , Ninki (ur. 16.02.2010 r.) i Lilki (ur. 4.02.2014 r.)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme xand created by spleen modified v0.4 by warna fixing Program do sklepu